Co zrobić z sensacjami o rzekomym zainteresowaniu Barcelony Arturem Borucem, jeśli: 1) nie mają o sprawie pojęcia brytyjscy i hiszpańscy dziennikarze, niebywale rozplotkowani i publikujący transferowe banialuki jako wieści absolutnie sprawdzone; 2) Katalończycy bramkarza w ogóle nie szukają; 3) jedynym źródłem informacji jest anonimowy (!) menedżer, który nie reprezentuje jednak interesów piłkarza i być może w ogóle nie istnieje?