Dla niego nie istnieje zbyt późna pora. Praca była i jest jego pasją, dla niej żyje i żył. Zbigniew Religa zarówno w ministerstwie, jak i wcześniej w klinice dawał z siebie wszystko. Zmęczenie zabijał kawą, papierosami, czasem alkoholem. To, co miało go trzymać przy życiu, teraz chce go zabić.