"Wolna Polska dysponowała kadrami, które mogły z powodzeniem zastąpić całą tę komunistyczno-bezpiecko-wojskową strukturę w MSZ. Tymczasem dokonano jedynie kosmetycznych zmian, mianując różne szlachetne postaci ambasadorami i całkowicie się satysfakcjonując tą upiększającą kosmetyką" - pisze w DZIENNIKU eurodeputowany PO Bogusław Sonik.